Frazeologizmy

Związek frazeologiczny, frazeologizm - utrwalone w użyciu połączenie dwóch lub więcej wyrazów, które ma znaczenie najczęściej niedające sprowadzić się do prostej sumy znaczeń swoich składników, np. biała flaga, marzenie ściętej głowy, wypić duszkiem albo pójść po rozum do głowy. Do związków frazeologicznych zaliczane mogą być także przysłowia, porzekadła, sentencje i maksymy.

Związki frazeologiczne dzielimy według dwóch kryteriów: ze względu na charakter gramatyczny (tzw. klasyfikacja formalna) lub ze względu na rodzaj zespolenia (tzw. klasyfikacja znaczeniowa, semantyczna).


Związki frazeologiczne rozpoczynające się na:

wg polskiego:
a :: b :: c :: ć :: d :: e :: f :: g :: h :: i :: j :: k :: l :: ł :: m :: n :: o :: ó :: p :: r :: s :: ś :: t :: u :: v :: w :: x :: y :: z

wg angielskiego:
a :: b :: c :: ć :: d :: e :: f :: g :: h :: i :: j :: k :: l :: ł :: m :: n :: o :: ó :: p :: r :: s :: ś :: t :: u :: v :: w :: x :: y :: z


Największą wadą gry jest wspomniana już przed momentem papuga. Ptaszysko po prostu nie potrafi na dłużej zamknąć dzioba - co chwilę coś gada i wykrzykuje. Co gorsza, wypowiedzi te mają chyba losowy charakter - np. pod koniec gry egzotyczny ptak wciąż wykrzykuje coś o problemach hipopotama, które rozwiązaliśmy w początkowym etapie gry. Do związek rzadkości nie należy też wielokrotne powtarzanie tego samego zdania. To wszystko już po 10 minutach grania staje się nie do wytrzymania :(. Przechodząc już do kwestii dialogów, nie można nie wspomnieć o tym, że gra została w całości przetłumaczona na nasz język. Polski dystrybutor frazeologizmy zastosował tutaj nie lubiany przeze mnie (i nie tylko przeze mnie), chwyt związek frazologiczny polegający na zatrudnieniu do dubbingu znanych aktorów zabieg wypadł pomyślnie - podczas frazeologizmy gry "nie słychać" znanych nazwisk, a jedynie głosy naszych bohaterów, brzmiące dość realistycznie. Oczywiście, nie ma produktów idealnych - i tutaj w kilku miejscach zdania można by było sklecić nieco lepiej. To, co ratuje grę przed całkowitym zapomnieniem, to sama rozgrywka. Teatr wojny jest przedstawiony w miarę sprawnie, nie znalazłem żadnych rażących wypaczeń. Podział na bombowce i myśliwce udał się ludziom z Microprose, gdyż każdym z samolotów walczy się nieco inaczej. Startowanie z lotniskowców jest miodzio - pokład gęsty niczym ul, wszędzie kłębią się inne maszyny, a wystartować przecież trzeba. Także i mapę wykonano prawidłowo. To z niej wydaje się rozkazy towarzyszom walki. Zabawa w bombardowanie związki frazeologiczne wrogich jednostek pływających też nie jest prosta. Cholerstwa ciężko frazeologizm jest trafić, nawet jeśli komputer podpowiada, kiedy powinno się zacząć nurkowanie. Na szczęście można też życia pilota; wymagana jest bowiem precyzja, a więc niski lot koszący z niewielką prędkością, oczywiście na frazeologiczne burtę przeciwnika (za pierwszym razem wyszło mi na dziób :). Jak na 1994 rok realizm programu jest wysoki, nawet w dzisiejszych czasach nie można powiedzieć, by autorzy poszli na łatwiznę. Pacific Air War dodaje fakt, iż niewiele się ostatnio robi gier opowiadających o czasach II wojny światowej. Tradycją wśród polskich dystrybutorów stało się już nieokreślanie docelowej grupy wiekowej dla danej gry - tak samo jest z grą Adaś i Pirat Barnaba 2. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, iż chyba nawet autorzy związki frazeologiczne gry nie wiedzieli, dla kogo ma być ona przeznaczona. Początkowa kolejnych etapów gry (których jest przeraźliwie mało) mogłaby sugerować, iż jest to gra odpowiednia dla najmłodszych użytkowników komputera. Z drugiej strony, poszukiwanie nieraz bardzo dobrze ukrytych przedmiotów (a mówiąc precyzyjniej kluczy, bowiem to one są tutaj elementem niezbędnym do posuwania się naprzód) potrafi we frustrację wprowadzić frazeologizm nawet gracza-wyjadacza, który przeszedł niemało (gier oczywiście).